« Posts by winnetou

Pagan-folk metal na wesoło

Ostatnimi czasy na książkotwarzy jeden z polskich zespołów grających pagan/folk metal wrzucił linka do nowej wersji teledysku do kawałka o wiele mówiącej nazwie „Satanismus”. Cóż wiele mówić Percival Schuttenbach znów odwalił kawał dobrej roboty. Po prostu ich uwielbiam, co do teledysku to można to podsumować słowami z JoeMonster: „Są cycki jest okeljka” :) Joanna znów zabrzmiała genialnie, taka drobna istotka a kawał głosu ma. Teledysk wyuzdany, bluźnierczy ale z jajem – takie jak lubię. Szkoda, że nie grają w pobliżu żadnego koncertu bo znów bardzo chętnie bym się wybrał, ale chyba pozostaje mi czekać do kolejnego Jomsborga…

W każdym razie dość gadania czas na show. Osoby wrażliwe i religijne (a takowych nie podejrzewam o wizyty na tej stronie ;]) proszone są o NIE włączanie poniższego clipu:

Słowiańska niedziela w Karpackiej Troi

04.09.2011 w Karpackiej Troi odbyła się kolejna impreza pod hasłem „Słowiańska niedziela”. W programie był m.in turniej walk indywidualnych wojów, pokaz mody wczesnego średniowiecza, występ grupy Stary Olsa (nota bene bardzo fajnie grają, zapraszam do zapoznania się z ich twórczością ;) ), pokaz kuchni średniowiecznej. Cała impreza trwała od godziny 10 do 19. Wybrałem się tam i ja – a co! – z nadzieją, że uda się pstryknąć kilka fotek.

Impreza przednia, fotki takie sobie. Cała impreza obsłużona przez E-30, Heliosa i lampe YN-460. Niestety okazuje się, że nie umiem robić zdjęć ;] Fotki albo nie trafione z ostrością albo w ogóle rozmazane i o kant dup^w stołu rozbić. No nic mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Poniżej pierwsza część migawek. Kiedyś pojawi się następna…

 

Moonlight

Po zakupie telekonwertera 3x postanowiłem sprawdzić go w warunkach bojowych. Nie było to łatwe zadanie ale jakoś udało się je wykonać.

Pod E-30 podpiąłem adapter 4/3–>M42, zamontowałem telekonwerter i do tego przyczepiłem armatę – czyli MTO 500/8. Ekwiwalent ogniskowej dla małego obrazka to 3m – robi wrażenie ;) Wada takiej konstrukcji: w wizjerze ciemno jak w dup^W jaskini. Próba posłużenia się LiveView – troszkę skuteczniejsza ale równie beznadziejna ;) Do tego dochodzi cholernie mały kąt widzenia w standardzie MTO ma kąt widzenia aż 5° a o założeniu TC 3x spada do około 1-1.5°. Każde drgnięcie puszki zataczało ogromne koła po niebie. Ale w końcu udało się jakoś wycelować w ten księżyc, wyostrzyć (nawet) i ustrzelić dziada.

A oto i wynik takiej kombinacji. Pełny kadr:

Portretowe wesele

W ostatni weekend sierpnia zostałem zaproszony na sty^W wesele. Zabrałem ze sobą sprzęt i robiłem za drugiego fotografa. Zdjęć z całej imprezy jest duuuuużo. Powoli się obrabiają. Część już gotowa część dopiero będzie gotowa. Tymczasem chciałbym zaprezentować kilka migawek, właściwie portretowych fotek, które już wywołałem i z tego czy innego powodu przypadły mi do gustu. Tym razem bez Młodych ale jak tylko skończę z fotkami i uzyskam odpowiednie zgody to zagości tu jeszcze kilka innych.

Wszystkie dane fotek w exifie, ale dla porządu: E-30 + ZD 14-42 + Speedlite YN460. Czasy i przesłona ręcznie ustawiane. Z automatyki pozostał tylko AF.

Macro – część druga testów GO i skali odwzorowania

 

Ostatnio wspominałem o możliwości zmodyfikowania Heliosa i wykorzystaniu go jako „nasadkowej” soczewki skupiającej. Dziś chciałbym przedstawić wyniki swoich obserwacji i pokazać 3 poglądowe pstryki.

W sieci można doszukać się informacji, o możliwościach wykorzystania „wykastrowanego” obiektywu Helios w zdjęciach macro. Modyfikacja polega na usunięciu 2 ostatnich soczewek (patrząc od przodu obiektywu). Nie doszukałem się dlaczego akurat te soczewki „kazują” usunąć ale jak rozebrałem heliosa to zacząłem się domyślać. Oczywiście nie jest to poparte żadnymi naukowymi wywodami, jeszcze raz podkreślam, że są to moje przypuszczenia i nie koniecznie muszą zgadzać się ze stanem faktycznym. Ostatnie soczewki mają co prawda dużą moc skupiającą ale mają malutkie rozmiary (średnica większej to aż 26mm) co powoduje, że winietowanie znika (lub staje się akceptowalne) dopiero przy długich ogniskowych (z moich poprzednich doświadczeń wynika, że jest to min 150mm). Przy modyfikowanym Heliosie winieta jest już praktycznie minimalna przy ogniskowej rzędu 100-120mm.

Jakie są plusy i minusy takiej modyfikacji?

Plusy:

  • dużo większa głębia ostrości (1-2mm przy macro i dużych skalach odwzorowania to już „kaaaawał drogi”);
  • mniejsza waga – dobrze wykastrowany Helios traci około połowę wagi;
  • możliwość regulacji skali odwzorowania – zwiększając ogniskową podstawowego obiektywu zwiększamy skalę odwzorowania ;
  • „wbudowany tulipan” :) – po wyjęciu tylnych soczewek zostaje kawałek metalowej obudowy, w której były umieszczone – co prawda można by ją piłką potraktować albo jeszcze bardziej rozbierać szkło, ale jest to troszkę zbyt ryzykowne (może się, któregoś razu pobawię);
  • większa odległość ogniskowania – przy „pełnym” Heliosie jest to około 3-3.5cm natomiast przy modyfikowanym odległość ta zwiększa się do około 7cm (mam tu na myśli odległość od obiektu do przedniej soczewki).

Minusy:

  • mniejsza skala odwzorowania
Można by rzec, że tym oto prostym sposobem i za grosze (swojego uszkodzonego Heliosa kupiłem na aledrogo za 25pln, sprawne można dopaść już od 40pln) zrobiliśmy sobie Raynoxa DCR-250. Wg wujka google skala odwzorowania jest porównywalna, aczkolwiek Raynoxa jeszcze nie posiadam, ale jak tylko się zaopatrzę zweryfikuję tę teze, a koszt prawie dziesięciokrotnie niższy (w przypadku zakupienia sprawnego Heliosa i rozebrania pięcio-sześciokrotnie :)).
No to chyba na tyle „teorii” i przynudzania. Poniżej efekty uzyskane z wykorzystaniem „raynox made in ussr” :)
Edycja: Teraz zauważyłem (jak usiadłem przed lepszym monitorem) że na pierwszym zdjęciu wyszła mi cholerna winieta – prawdopodobnie przez przypadek ruszyłem sobie przesłoną od heliosa (jeszcze jej nie wymonotwałem ;]). Jutro rano będzie druga aktualizacja – zrobię fotki jeszcze raz ze statywu i z wymontowaną przesłoną.

1) ZD 40-150 @150mm + modyfikowany Helios 44M-4 58/2 F/4.5 czas 1/200s ISO 800 – głębia na poziomie prawie 2 milimetrów na pełnej dziurze – niezły wynik (dla przypomnienia standardowy Helios niespełna 1 milimetr)

2) ZD 40-150 @150mm + modyfikowany Helios 44M-4 58/2 F/11 czas 1/40s ISO 800 – GO wzrosła niewiele bo o milimetr i znacząco spadł czas. W warunkach bojowych jeśli nie będziemy korzystać lampy może być już nieciekawie.

3) ZD 40-150 @150mm + modyfikowany Helios 44M-4 58/2 F/20 czas 1/8s ISO 800 – głębia prawie 6mm sporo się w niej zmieści ale bez lampy nie ma najmniejszych szans.

 

Podsumowanie – skala odwzorowania (tak na moje krzywe oko) zbliżona do tej którą daje mi Jupiter 37A ale większa odległość ogniskowania i zdecydowanie mniejsza waga. GO praktycznie jak przy Jupiterze.  Jednym zdaniem – mam już nowy zestaw do robaczków :)

W drodze jest jeszcze telekonwerter 3x dla szkieł M42 więc niedługo przedstawię testy Jupitera i Heliosa bez i z TC, a jak się po urlopie zaopatrzę w pierścień filtrowy 52mm <—> 52mm to będą kolejne testy TC 3x + Helios/Jupiter + odwrotnie mocowany Helios („zdrowy” i kastrowany).

To by było chyba na tyle w tym odcinku ;) Jeśli ktoś zauważy jakieś nieprawidłowości, nieścisłości czy po prostu będzie chciał wyrazić swoje zdanie zapraszam do komentarzy.

 

P.S.
Wszystkie fotki to pełne klatki i linkują do oryginalnych rozmiarów 4000×3000 – uwaga waga pojedynczego zdjęcia to około 17MB

Macro: skala odwzorowania i GO – testy

Miał być „techno blog” a wyszedł fotoblog z dodatkami – czas to poprawić ;) Dziś chciałbym przedstawić pewne testy związane z makrofotografią.

Od pewnego czasu ogromną frajdę sprawia mi polowanie na robaczki. Co prawda daleko mi jeszcze do mistrzów pokroju Marka Wyszomirskiego, ale staram się i ćwiczę jak tylko mam możliwość. Moje próby z macro możecie oglądnąć tutaj. Sprzęt jakim dysponuję nie jest jakiś specjalistyczny ani wyszukany ale, moim zdaniem, sprawuje się bardzo dobrze i ma w sobie potencjał (którego do końca jeszcze nie potrafię wykorzystać ;( ).

Na temat macro, skali odwzorowania i głębi ostrości trochę już poczytałem, ale jeszcze sporo przede mną. Ogólnie polecam artykuł wspomnianego już Marka Wyszomirskiego. Artykuł zahacza o fizykę i matematykę, ale bardzo przyjemnie się go czyta i jest napisany prostym i zrozumiałym językiem.

Robiąc fotki macro trzeba wziąć pod uwagę pewną zależność. Im większą skalę odwzorowania chcemy uzyskać tym płytsza będzie GO, z którą można walczyć przymykając przysłonę (ale wydłuża nam to czasy naświetlania i zwiększa ryzyko poruszenia fotki – no cóż, nie ma tak prosto ;) ) oraz odległość ogniskowania.

Buszując po sieci wszyscy zachwalają sobie możliwości jakie daje zastosowanie dodatkowych soczewek nasadkowych lub odwrotne zamocowanie obiektywu. Jeśli chodzi o te pierwsze to podobno najlepiej spisuje się tu Raynox DCR-250. Jednak cena nowego waha się w okolicach 250pln. Jakby nie patrzeć to sporo. W przypadku odwrotnego mocowania obiektywu (tak zwane dupą do przodu) mamy 2 możliwości. Albo zamontować odwrotnie obiektyw bezpośrednio do body albo „skleić” dwa obiektywy. W przypadku tego pierwszego w grę wchodzi odpowiedni pierścień redukcyjny, sporo tańszy od Raynoxa (np dla mojego E-30 koszt takiego pierścienia to około 40pln). W przypadku skłądania 2 obiektywów musimy zaopatrzyć się w pierścień, który po obu stronach będzie miał gwint filtrowy o odpowiednich średnicach (dla mojego ZD 40-150 i Heliosa/Jupitera jest to 58mm <–> 52mm) w cenie około 10-20pln na aledrogo. Ja posiadam pierścień do mocowania 2 obiektywów (systemowa redukcja w planach ;) ).

Wszyscy zachwalają sobie montowanie Heliosa (lub inną jasną „pięćdziesiątkę”) ze względu na dużą (wręcz można by powiedzieć ogromną) skalę odwzorowania. Osobiście preferuję jednak Jupitera.

Helios daje faktycznie ogromną skalę odwzorowania, ale bardzo płytką GO, oraz małą odległość ogniskowania i nie pozwala na „dygnięcie” przy robieniu fotki. Jupiter daje mniejszą skale odwzorowania ale odrobinę większą GO i pozwala na lekkie odchyłki. Jest jeszcze możliwość (wyszukane gdzieś w sieci) modyfikacji heliosa tak aby skala był mniejsza ale dużo większa GO. Modyfikacja polega na usunięciu 2 ostatnich soczewek (patrząc od przodu obiektywu). Dlaczego 2 ostatnich a nie pierwszych czy jakiejkolwiek innej kombinacji – tego się niestety nie doszukałem ale zamówiłem sobie kolejnego heliosa i jak tylko dotrze przeprowadzę kolejne testy porównawcze i podzielę się wynikami.

Dziś chciałbym przedstawić fotki zrobione tym co mam czyli E-30 + ZuikoDigital 40-150 @150mm i do tego odwrotnie mocowany Helios lub Jupiter. Na fotkach może być widoczny szum ale robiłem je „z ręki” i żeby zachować sensowne czasy musiałem ustawić ISO1600. Przedstawione poniżej zdjęcia to pełne klatki a nie żadne cropy. Po kliknięciu oryginalna rozdzielczość 4000×3000 przy czym lojalnie ostrzegam – każda waży 19-20MB

Na pierwszy ogień pójdzie Helios 44M-4 MC 58/2

1) ZD 40-150 @150mm + Helios 44M-4 MC 58/2 F/4.5 czas 1/500s ISO 1600. Jak widać w tej kombinacji GO jest na poziomie niespełna milimetra, zestaw nie pozwala nawet na minimalne drgnięcie ręki przy robieniu fotki. Czas jest bardzo krótki co pozwala na utrzymanie nieporuszonego zdjęcia. W warunkach „bojowych” szansa na trafienie z GO i zrobienie zdjęcia są bliskie zeru. Fotka przy świetle zastanym.

2) ZD 40-150 @150mm + Helios 44M-4 MC 58/2 F/8 czas 1/125s ISO 1600. Po przymknięciu przysłony o kilka działek dostajemy GO na poziomie 1-1.5mm Dalej nie wiele a czas już nie taki przyjemny, aczkolwiek da się jeszcze w ręce utrzymać i jest szansa, że robaczek w międzyczasie się nie ruszy. Fotka również przy świetle zastanym i można by się pokusić w naturze o robienie foty bez lampy. (Przy tej fotce się walnąłem – przesłona powinna być F/11 jutro wrzucę poprawkę, ale dużo większej głębi nie uzyskamy)

3) ZD 40-150 @150mm + Helios 44M-4 MC 58/2 F/20 czas 1/40s ISO 1600. Światło zastane czas 1/40s – bez lampy nie ma szans nieporuszone zdjęcie w warunkach naturalnych. Przymknięcie przysłony praktycznie do minimum (ZD 40-150 pozwala na ustawienie max F/22) daje głębie nie wiele większą od F/11 – max 2mm. Nie nastraja to zbyt optymistycznie.

Drugi w kolejce Jupiter 37A 135/3.5

1) ZD 40-150 @150 + Jupiter 37A 135/3.5 F/4.5 czas 1/640s ISO1600. W tej kombinacji sprawa nie wydaje się już tak beznadziejna. Głębia na poziomie prawie 2mm na najmniejszej możliwej przysłonie. Czas też bardzo dobry. Ceną za dużą GO jest skala odwzorowania – wyraźnie mniejsza niż w przypadku Heliosa.

2) ZD 40-150 @150 + Jupiter 37A 135/3.5 F/11 czas 1/200s ISO1600. Czas do utrzymania w ręce i zadziwiająca głębia na poziomie 3.5-4mm. Oko pająka powinno się zmieścić w GO ale reszta będzie dalej rozmyta.

3) ZD 40-150 @150 + Jupiter 37A 135/3.5 F/20 czas 1/40s ISO1600 – Głębia na poziomie blisko 6mm – cały skakun powinien zmieścić się w GO o ile za bardzo nóg nie rozłoży. Bez lampy nie ma szans na zrobienie nieporuszonej fotki. Ale z lampą można zejść do czasu rzędu 1/250 na ISO 800 (przynajmniej tak mi wyszło w warunkach bojowych jak robiłem fotki w okolicach godziny 17)

Krótkie podsumowanie.

Przy odwrotnym mocowaniu 2 obiektywów wspomnieć należy jeszcze o winietowaniu. W przypadku obu zestawów winietowanie znika lub jest bardzo niewielkie przy maksymalnej ogniskowej obiektywu podstawowego – czyli 150mm. Odległość ogniskowania dla Heliosa to około 3-3.5cm i ze względu na bardzo małą GO nie pozwala nawet na minimalne drgnięcie ręki. Odległość ogniskowania dla Jupitera to około 4.5-5cm i przy przesłonie F/11 – F/20 pozwala „dygnąć” ręką na 1-2 mm więc jest nieźle. Po testach dochodzę do wniosku, że na początek w zupełności wystarczą dwa krótkie tele – głębia będzie na sensownym poziomie a skala odwzorowania i tak duża. Wszystkie moje fotki macro to zestaw ZD 40-150 + Jupiter. Nie zauważyłem wpływu na GO przymknięcia przesłony na obiektywie odwrotnie zamocowanym, za to na winietowanie owszem ;)

Zestaw taki ma jedną wadę – waga. Body + obiektywy + lampa = 2kg. Ze zrobiebiem kilku fotek nie ma problemu, ale ostatnio po 2 godzinach biegania łapa mi powoli odpadała.

Jak już wspomniałem na początku jak tylko dotrze do mnie drugi Helios to przeprowadzę testy po jego modyfikacjach. A po zakupieniu systemowego adapteru  odwrotnego mocowania będą kolejne wyniki testów (ale to szybko raczej nie nastąpi ;) )

 

Jeśli ktoś zauważy jakiś błąd/niedociągnięcie proszę o kontakt/komentarz.

ciem

Ceper odwiedził Zakopane i znalazł sobie nocleg u jednego bacy. Nocleg ful wypas, do tego lokalne żarcie robione przez bace. I tak siedzą sobie przy kolacji, ale rozmowa coś przycichła więc baca zagaduje do cepra:
- Zabiłem dziś pięć ćmów.
- Ciem – nieśmiało poprawia turysta
- Kapciem, żywo odpowiada baca…

Tak wiem suchar ale do dzisiejszej wystawki pasuje jak ulał :)

Jasielskie macro.

Po dłuższej nieobecności „we domie” w końcu zawitałem. Była opcja coby się w górki wybrać ale nie wypaliło, a że szkoda na pusto wozić pukawkę to wziąłem puszkę, uzbroiłem się w cierpliwość i ruszyłem na łowy. Przez 2h przeszedłem może z 400-500 metrów i oddałem coś koło 60-70 strzałów. Jako, że wcześniej nie łyknąłem płynu stabilizującego to były problemy z „ftrafieniem” z ostrością i utrzymaniem prawie 2kg w łapie nieruchomo. Ale co tam. Ważne, że choć kilka zdjęć w miarę wyszło.

Komplet snajpera: Olympus E-30, ZD 40-150 @150 F/16-F/20, ISO 800 i migawka w przedziale 1/60-1/200. Muszę w końcu zrobić dyfuzor bo w zastanym świetle o 17  minutami to tak średnio wychodzi, a lampa nie ma odpalania radiowego – może w kostkę zainwestuję…

Jutro pewnie też się wybiorę. A może pójdę koło 4-5 rano jak robale jeszcze śpią… No nie ważne. Zapraszam do zwiedzania. Wszelkie komentarze mile widziane (te negatywne też :) )

Do bilansu strat (poza 5 fotkami które udało się jako tako uratować) doliczyć należy jeszcze nieskończoną liczbę ugryzień przez bąki, komarzyce (tylko baby mogą być takie wredne, że gryzą za nic :P) i inne ustrojstwa.

Trzmiel w wersji macro.

Siedzę ja sobie proszę was w kuchni. Nagle zauważyłem że na oknie coś mi zasiadło. Patrzę trzmiel – prawie dał się pogłaskać. No to wiele się nie zastanawiałem do pokoju po puszkę, założyłem ZD 40-150, ogniskową ustawiłem na okolice 70-100 i przesłona w okolicach 16, do tego na pierścionku odwrotnego mocowania Jupiter 37A (heliosa zabrał kumpel:() ustawiony na nieskończoność  i maksymalną przysłonę 3.5. Winietowanie , niestety dosyć duże ale trudno – cos za coś – jak się wyposażę w manulane szkiełko 80-200 to będę kombinował dalej. ISO 400. Szkła ustawione 2-6cm od obiektu zainteresowania. Co ciekawe – nie uciekał nawet ładnie pozował. No ale dość pier*** czas na fotki. Wszelką krytykę przyjmę na klatę i może nie umrę :)

Jak już wspomniałem spora winieta, do  tego ostrość milimetr nie w tą stronę, dziwne kadrowanie bez proporcji, no ale fotkę trzeba było ratować ;) Niedługo pobawię się muchą i pszczołą/osą bo mam ususzone. Tak wiem, że to profanacja macro, ale na czymś trzeba ćwiczyć. No i w końcu muszę dyfuzor zrobić bo bez lampy to kiepsko idzie.

Rzeszowskie Juwenalia 2011 – dzień 3

Oto dobiega końca relacja „na żywo” z XVIII Rzeszowskich Juwenaliów. Impreza przednia i mam zamiar powtórzyć to za rok. Ostatniego dnia „na tapecie” wylądowali:

  • Grubson i 3oda crew
  • Paweł Kukiz i Piersi
  • T. Love

Co tu dużo gadać. Koncerty, zwłaszcza Kukiza, miały ogromną moc i niosły niesamowite pokłady energii. Nawet chłód któ¶y ostatniego dnia zaczynał dawać się w znaki nie był w stanie pokonać nas.

Niestety wraz z zakończeniem juwe zakończyła się moja kariera dziennikarza/fotoreportera biegającego pod sceną – ale jeszcze o mnie usłyszycie :) A tymczasem zapraszam do wspominania (bądź jak ktoś nie był do wczucia się i przeżycia „po czasie”). Mam nadzieję, że z fot będzie słychać krzyk tysięcy gardeł a energia będzie wgniatać w fotel.