« Posts by winnetou

Rzeszowskie Juwenalia 2011 – dzień 2 cz 2

Dziś czas na drugą część fot z drugiego dnia rzeszowskich juwenaliów 2011. Część druga już pełnoprawnie ląduje w dziale „gigs”. Poniższe fotki pochodzą z koncertu kapel: Maleo Reggae Rockers i Strachy na Lachy.

Grabaż i spółka jak zwykle zagrali genialnie. Kto nie był nich żałuje, kto był niechaj powspomina.

Co do fot to nie wiem czy teraz taka moda panuje czy to jakieś „widzimisię” kogoś „z góry”, ale oświetlenie było z dupy. Albo niebiesko jak cholera, albo czerwono jak diabli. Na SnL nie widać, aż tak bardzo, ale już kolejnego dnia na koncercie Kukiza i T.Love wszyscy wyglądali jakby miesiąc chlali i nie wychodzi z solarium (fotki z dnia trzeciego już niedługo). Aby odratować foty część musiał zostać zrobiona B&W. Na szczęście i te foty mają klimat i oddają emocje ze sceny.

Skoro „wstęp teoretyczny” mamy za sobą zapraszam do przeglądnięcia fotek. W rolach głównych Darek „Maleo” Malejonek, Grabaż i spółka.

Rzeszowskie Juwenalia 2011 – dzień 2 cz 1

Dziś na tapecie dzień drugi rzeszowskich alkonaliów juwenaliów. Część pierwsza (nie)artystyczna czyli tak się bawią studenci. Wszystko co działo się poza sceną główną gdzieś na miasteczku. Jako, że nadal są to juwenalia czli event impreza to znów w dziale Gigs.

Dzień drugi, ujęcie pierwsze.

Rzeszowskie juwenalia 2011

11 – 13 maj 2011. Rzeszów został opanowany przez studentów. Miałem tę przyjemność po raz kolejny uczestniczyć w tej zacnej imprezie zwanej juwenaliami. Imprezy przednie (szkoda, że po człowiek musiał iść do pracy no ale – podobno – nie można mieć wszystkiego).

Zapraszam do zapoznania się z pierwszym dniem – otwarcie imprezy i pochód studentów głównymi ulicami Rzeszowa z rynku na miasteczko akademickie.

Co prawda w tej galerii nie będzie żadnych koncertowych fot ale, uwaga trudne/modne słówko, event to event więc do działu imprezowego :)

Kto nie był niech żałuje kto był niech wspomina. Jeśli ktoś chciałby pełny zestaw fot pisać na miala/jabbera (podane w zakładce kontakt) Postaram się odpisać najszybciej jak to możliwe.

No to miłego przeglądania (tak wiem część fot taka sobie ale mam nadzieję, że wybaczycie).

Punkowo

Obrabiając fotki z wyprawy do Bardejova jak zwykle słuchałem sobie muzyki. Na jednym pulpicie odpalony googlowski wynalazek służący za przeglądarkę a w nim YT ze złożoną kiedyś tam playlistą. Na drugim pulpicie RawTherapee i zabawa w cyfrową ciemnie. No ale ileż można słuchać tego samego ? Przeskoczyłem na pierwszy pulpit i stwierdziłem, że fanie byłoby popatrzyć na Agatkę więc odpaliłem:

BLADE LOKI – No Pasaran

No i się zaczęło… Szukajka w ruch i znalazłem sobie jakąś tam playlistę BL. To był chyba błąd :) 2 dzień z rzędu w głowie siedzi mi No Pasaran czy kilka innych i domagają się żeby je puszczać w non-stop… Cóż ja biedny mogę zrobić? Leci sobie dziś po raz chyba setny, cały zestaw ze szczególnym uwzględnieniem:

 

Nie będę się rozpisywał i wymieniał wszystkiego – zaglądnijcie na YT i poszukacie sami a tymczasem idę się zamknąć z urodzonymi mordercami…

Punk jest dziwny – jak raz zapuka tak ciężko go wyrzucić za drzwi ;)

Po Bardejovie czas na macro

Ciąg dalszy pstrykania miał miejsce na drugi dzień po wyprawie do Bardejova. Udaliśmy się w okoliczne krzaki, parki i inne w poszukiwaniu obiektów do ustrzelenia ;) No i znaleźliśmy. Robaczki, ślimaczki, wiewiórki i Myrdek.

Po raz kolejny miałem okazję pomacać słoik Sigma 150/2.8 EX APO DG HSM Macro i po raz kolejny mentalnie się nim onanizowałem :) Szkło jest genialne, warte grzechu i niejednego miesiąca na ostrej diecie pod nazwą „świeże powietrze i miłość do ojczyzny”. Chyba się w końcu muszę w sobie zebrać i zacznę odkładać na to cudo… No ale dość opowieści i marzeń. Czas zademonstrować co udało się nam upolować.

 

Py.Sy.
Coś mi galeria popierdzieliła fotki – na dniach zrobię aktualizację i wrzucę troszkę większe :)

Py.Sy. 2
Fotki już poprawione.

Bardejov – kwiecień 2011

Końcem kwietnia otrzymałem propozycję nie do odrzucenia: Jedziemy do Bardejova – aparaty w dłoń i gdzie nas oczy poniosą.  Grzechem było nie skorzystać. Tak więc 30.04.2011 wylądowałem w Gorlicach. Gospodarzem całej imprezy był Don Bodzio Corleone – zwany również Ojcem Założycielem :) Niestety pogoda nie była zbyt łaskawa jednak kilka razy udało klapnąć się lustrem zanim pogonił nas deszcz.

Bardejov sprawia wrażenie wymarłego, opuszczonego miasteczka. Brakowało tylko krzaków walających się po ulicach i byłaby sceneria jak z jakiegoś westernu z Johnem Wayne czy innego Fallout’a. Takie otoczenie sprzyjało machnięciu kilku HDRów. Kilka takich prac pojawi się niedługo w osobnym dziale.

No ale dość pieprzenia. Zapraszam do „zwiedzania”.

Mecz baseballowy – lany poniedziałek 2011

Tym razem na sportowo – towarzyski meczyk baseballowy. Wszystkie fotki robione ZD 40-150 F/3.5-4.5 Tymczasowo trafia do niezrzeszonych. Jak kiedyś jeszcze uzbieram więcej sportowych fot to zmieni się kategorię ;)

Mały trick rzadko wykorzystywany, ale przydatny

Jakiś czas temu „zajszła” potrzeba zmiany loginu jednego użytkownika systemu. Jednym z rozwiązań jest założenie nowego konta, przekopiowanie plików ze starego $HOME do nowego i chown -R. Ale pozostaje jeszcze kwestia pozostałych plików w systemie (a to jakaś sesja w /tmp, a to jakieś „śmieci” utworzone poza katalogiem domowy). Ogólnie lipa. Dodajemy nowego usera to z automatu na nowe UID (GIG może, aczkolwiek nie musi, pozostać ten sam). W związku z tym pytanie – co zrobić z pozostałymi plikami? Jednym z rozwiązań jest łamaniec w stylu

find / -user UID_STAREGO_KONTA -exec chown nowy_user:nowa_grupa '{}' \;

. Niby OK. Ale przeszukanie dysku 200GB trochę czasu zajmie, zamęczy dysk i w ogóle lipa.  Innym rozwiązaniem jest skorzystanie z systemowego usermod -l old_name new_name. Ale i to rozwiązanie ma jedną wadę – cytując manuala:

The name of the user will be changed from LOGIN to NEW_LOGIN. Nothing else is changed. In particular, the user’s home directory name should probably be changed manually to reflect the new login name.

Czyli dostajemy nowy login tak jak chcieliśmy ale katalog domowy użytkownika nadal ma starą nazwę. Takie troszkę nieestetyczne rozwiązanie.

Czy jest zatem narzędzie, które rozwiąże wszystkie problemy? Ja niestety nie doszukałem się takowego, dlatego postanowiłem stworzyć własne. Skrypt nosi wdzięczną nazwę „re-login” można go pobrać stąd. Działanie jest proste – modyfikacja plików /etc/group, /etc/passwd, /etc/shadow oraz zmiana nazwy katalogu domowego.

Skrypt został przetestowany w środowisku produkcyjnym i działa bez zarzutu. Gdyby ktoś miał jakieś zastrzeżenia, uwagi to piszcie. Postaramy się poprawić.

Współudział przy tworzeniu skryptu: Mateusz ‘thalcave’ Chynowski jako „debugger” :) oraz lis6502 – wskazówki dotyczące seda. Skrypt został opublikowany na licencji GNU GPL v2 (lub późniejszej). Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za działanie i wykorzystanie skryptu (ostrzeżenie proforma;))

Park Oliwski – Flora

Kolejna część fotek z wypadu do Gdańska w sierpniu 2010. Dziś w roli głównej flora z Parku Oliwskiego, Olympus E-400 oraz Helios 44M-4 58/2.

Jeśli ktoś wie co to za „chabazie” na poszczególnych fotkach wrzućcie info w komentarzach to ustawię opisy.

O trubadurach, włóczęgach i nie tylko

Mój spaczony umysł uwielbia wszelkiego rodzaju gry RGP. Zwłaszcza te „prawdziwe”, aczkolwiek klasykami w stylu NWN, BG czy IWD nie pogardzę ;) Wraz z grupką wariatów pogrywamy sobie w coś co nazywa się Earthdawn. Pewnego „mhrocznego”, późnego popołudnia udaliśmy się całą bandą do MG. Mistrz na wstępie stwierdził, że ma dla nas niespodziankę. Do naszej grupy poszukiwaczy przygód przyłączyli się trubadurzy, którzy swym graniem mieli umilać nam czas. Jako rzekł „miszcz” tak zrobił. Z głośników w pokoju popłynęły skoczne i radosne dźwięki hymnu włóczęgów:

httpv://www.youtube.com/watch?v=leVxwYdteJs

Na (nie)szczęście kawałek wpadł mi w ucho. Po powrocie do domu, zamiast położyć się grzecznie spać zasiadłem przed YT i zacząłem buszować w poszukiwaniu twórczości kapeli Týr. I tak oto chłopaki zagościli u mnie na dobre. Poniższe dźwięki co jakiś czas z dumą i ogromną siłą wydobywają się z moich głośników ;)

Týr – Regin Smiður

 

Po pewnym czasie tak się jakoś złożyło, że zapomniałem o kapelce. Przez dość długi czas nie słuchałem i nazwa wyleciała mi z głowy. Nieśmiało po czaszce obijał się tylko tytuł. Zaglądam więc na YT, wpisuję sobie „wild rover” w wyszukiwarce. Gdzieś tam trafiłem w końcu na interesującą mnie wersję przy okazji przysłuchując się kilku innym wykonaniom. I tak oto po raz kolejny natrafiłem na

The Pogues:

httpv://www.youtube.com/watch?v=afO3IQX2Qnc&feature=related

The Dubliners

Dropkick Murphys:

httpv://www.youtube.com/watch?v=qw-1O_wBYXY&feature=related

I tak oto znów natrafiliśmy na wyspiarzy Dropkick’ów. Będę musiał o nich coś naskrobać, ale pewnie większość zdąży się im przyglądnąć zanim ja się za to zabiorę… W każdym razie zarówno wykonanie Týr’a jak i Dropkick’ów bardzo mi przypadło do gustu, natomiast wspomniany w poprzednim wpisie Cruachan nie bardzo się spisał. Wersja The Dubliners jest całkiem niczego sobie – ani mi się jakoś specjalnie nie spodobał ani jakoś specjalnie mnie nie drażni.

Na dziś/teraz to już chyba wsio… Pozwiedzajcie YT w poszukiwaniu Týr’a. A już niedługo, czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości :P, wrzucę trochę więcej namiarów na wikingów.