Jakiś czas temu przeglądając sobie YT i playlistę Dropkick Murphiys (o nich następnym razem) trafiłem na Shane’a MacGowan’a (nie wiem czy dobrze odmieniam odmiana “zagramanicznych”  nazwisk nigdy nie była moją dobrą stroną :)) i The Pogues. Zaczęło się od “Dirty old town”. Następnie przyszła, z ciekawości kolej na kolejne kawałki. Z każdym kolejnym dniem Shane coraz bardziej wdzierał się w mój chory umysł. Lubię klimaty trącące zieloną wyspą lub wręcz pochodzące z niej jednak to co prezentuje Shane jest, moim zdaniem, nie do opisania.

Co mnie w gościu zafascynowało? Muzyka, którą tworzy, głos i samo jego jestestwo. Mimo iż świadomie* rozpocząłem przygodę z jego twórczością stosunkowo niedawno zdążyłem przeglądnąć to i owo na jego temat. Z jednej strony szanuję gościa i słuchając jego kawałków serce/dusza tańczą a z drugiej strony patrząc na niego chce się wyć  (tak wiem sentymentalny głupiec ale kto by się tym przejmował), a do głowy przychodzą różnie, mało pochlebne, opinie… Mimo wszystko wielki szacun i plus dla Shane’a.

Przeglądnąłem sobie trochę “starych” (z okolic 2006/2008 roku) wywiadów z nim i doszedłem do wniosku, że ciężej go zrozumieć niż Ozzy’iego (i znów odmiana :P). Jak się próbuje wysłowić to aż się w człowieku gotuje natomiast jak tylko ma jakiś akompaniament to słowa płyną z jego ust niczym puch niesiony wiatrem.

Do tego jego “współudział” w przedsięwzięciach m.in. z Sinead O’Connor i innymi jest powalający.

Przećpany, przepity, przepalony tym bardziej wdziera się w duszę… Odwiedźcie google i google images w poszukiwaniu Shane’a…

*Świadomy – specjalnie przy tym postawiłem “odnośnik”. Dawno, dawno temu (od chwili pisania tego wpisu będzie dobre 8 lat) na mej drodze muzycznych walk pojawiła się kapela Cruachan (o nich też pewnie kiedyś coś skrobnę) wraz z kawałkiem “Spancil Hill”. Przez dłuuuuugi czas żyłem w nieświadomości podziwiając ten kawałek za wokal, muzykę i ogólne wrażenie jakie wywierał. Dopiero kilka dni temu “odkryłem”, że wokalistą jest właśnie Shane.

Czas już skończyć suchą, akademicką polemikę. Posłuchajcie sami…

Sinead O’Connor & Shane MacGowan – Haunted

httpv://www.youtube.com/watch?v=C8oyxrrEk58&NR=1

Shane McGowan (Cruachan) – Spancil Hill

httpv://www.youtube.com/watch?v=xA8iot_0KaY

Po więcej zapraszam na YT – warto.

WykopShare